Audyt sklepu internetowego: co sprawdzić przed zleceniem
Co sprawdzisz w sklepie samodzielnie, zanim zlecisz audyt: filtry, opisy od producenta, feed produktowy i szybkość. Plus kiedy audyt jest stratą pieniędzy.
Krótka odpowiedź: audyt sklepu internetowego to analiza SEO i techniki sklepu zakończona listą zmian uszeregowanych według wpływu na sprzedaż. Różni się od audytu zwykłej strony firmowej czterema rzeczami, których strona wizytówka po prostu nie ma: filtrami i paginacją generującymi tysiące adresów, opisami produktów skopiowanymi od producenta, feedem produktowym i wyszukiwarką wewnętrzną. Cena na polskim rynku to orientacyjnie od 2 000 do 8 000 zł netto, zależnie od liczby produktów i platformy. Poniżej rozkładamy zakres na części i mówimy, kiedy taki audyt jest stratą pieniędzy.
Ten tekst dotyczy wyłącznie sklepów i jest pisany tak, żebyś dużą część tej listy przeszedł samodzielnie, zanim komukolwiek zapłacisz. Jeżeli szukasz ogólnego wprowadzenia w to, co bada analiza widoczności i jak czytać raport, opisaliśmy to osobno na stronie o audycie SEO strony internetowej. Jeżeli natomiast wiesz już, że chcesz zlecić przegląd, i szukasz zakresu, ceny oraz tego, co obejmuje wymagana od 28 czerwca 2025 r. ocena zgodności z wymaganiami dostępności, to jest osobna strona usługi: audyt sklepu internetowego. Tutaj interesuje nas to, czego w tamtym zakresie nie ma, bo dotyczy wyłącznie e-commerce.
Czym audyt sklepu różni się od audytu strony firmowej
Strona firmowa ma zwykle od kilku do kilkudziesięciu adresów i każdy z nich ktoś kiedyś świadomie utworzył. Sklep ma ich tyle, ile wynika z mnożenia: produkty razy warianty, kategorie razy filtry, wszystko razy strony wyników. Sklep z sześciuset produktami potrafi wystawić Google kilkadziesiąt tysięcy adresów, z których nikt nigdy nie zamierzał zrobić osobnej podstrony. To jest pierwsza i najważniejsza różnica: w audycie strony firmowej szuka się brakujących treści, a w audycie sklepu najczęściej szuka się nadmiaru.
Druga różnica to własność treści. Sklep sprzedaje produkty, których opisy dostał od producenta lub hurtowni, a te same opisy ma trzydzieści innych sklepów. Trzecia to feed produktowy, czyli plik z danymi wysyłany do porównywarek i do bezpłatnych wyników zakupowych Google, który żyje obok sklepu i psuje się niezależnie od niego. Czwarta to ścieżka zakupowa, bo w sklepie o wyniku decyduje nie tylko ruch, ale też to, ile osób dochodzi do zapłaty.
Co dokładnie sprawdzić w audycie SEO sklepu
| Obszar | Na co patrzeć | Typowy błąd polskiego sklepu |
|---|---|---|
| Liczba adresów w indeksie | ile Google ma w indeksie kontra ile masz produktów | w indeksie kilkanaście tysięcy adresów z filtrami |
| Filtry i sortowanie | czy kombinacje filtrów tworzą osobne adresy do indeksowania | każde ustawienie ceny i koloru to nowy adres |
| Paginacja | czy druga i kolejne strony kategorii nie duplikują opisu | ten sam tekst kategorii powtórzony na 30 stronach |
| Warianty produktu | czy rozmiary i kolory to jedna karta, czy kilkanaście | osiem adresów jednej koszulki, każdy z tym samym opisem |
| Opisy produktów | ile procent kart ma treść inną niż u producenta | opisy wklejone z hurtowni, identyczne w całej branży |
| Opisy kategorii | czy kategoria ma własną treść odpowiadającą na zapytanie | kategoria to sama siatka zdjęć, bez jednego zdania |
| Produkty niedostępne | co dzieje się z kartą po wycofaniu produktu | błąd 404 zamiast przekierowania na kategorię |
| Feed produktowy | kompletność, ceny, dostępność, kategorie Google | feed odrzucony miesiąc temu, nikt nie zauważył |
| Dane strukturalne produktu | cena, dostępność i opinie widoczne dla wyszukiwarki | brak znaczników, więc brak gwiazdek w wynikach |
| Wyszukiwarka wewnętrzna | co znajdują ludzie wpisujący frazy w Twoim sklepie | wyniki puste dla nazw, których używają klienci |
| Core Web Vitals | LCP do 2,5 s, INP do 200 ms, CLS do 0,1 | karta produktu ładuje zdjęcia w pełnej rozdzielczości |
| Ścieżka zakupowa | ile osób z koszyka dochodzi do zapłaty | obowiązkowa rejestracja przed złożeniem zamówienia |
| Koszty dostawy | czy cena wysyłki jest znana przed koszykiem | koszt dostawy pokazany dopiero w ostatnim kroku |
| Aktualność oprogramowania | wersja platformy, wtyczek i szablonu | wtyczki bez wsparcia od dwóch lat |
Filtry i paginacja: skąd sklep bierze dziesiątki tysięcy adresów
To jest problem numer jeden polskich sklepów i jednocześnie ten, który właściciel widzi najrzadziej, bo z poziomu przeglądarki wszystko wygląda normalnie. Mechanizm jest prosty. Klient klika filtr koloru, potem rozmiaru, potem zakresu ceny, a sklep dokleja do adresu kolejne parametry. Każda kombinacja to formalnie inny adres z prawie identyczną zawartością. Google trafia na nie z linków w nawigacji, próbuje je odwiedzić i w efekcie spędza większość czasu na przeglądaniu wariantów tej samej kategorii, zamiast wchodzić na nowe produkty.
Skutek jest odwrotny do intuicji: sklep ma w indeksie bardzo dużo adresów i jednocześnie bardzo słabą widoczność, bo wartość rozkłada się na tysiące bliźniaczych stron. W audycie sprawdza się to w kilkanaście minut, porównując liczbę produktów z liczbą adresów w raporcie indeksowania w Search Console. Jeżeli różnica jest dziesięciokrotna, wiesz już, gdzie leży pierwszy problem. Naprawa polega na świadomej decyzji, które kombinacje filtrów mają być indeksowane, bo część z nich to realne zapytania klientów, a reszta powinna zostać wykluczona.
Opisy od producenta: najczęstsza przyczyna niewidzialności kart produktu
Sklep, który wgrał opisy z pliku od hurtowni, ma dokładnie tę samą treść co konkurencja obsługiwana przez tę samą hurtownię. Google nie ma wtedy powodu, żeby pokazać akurat Twoją kartę, więc pokazuje sklep większy albo starszy. Audyt powinien podać liczbę: ile procent kart w sklepie ma treść napisaną u Ciebie. W małych sklepach ta liczba to zwykle poniżej pięciu procent.
Naprawa nie polega na przepisaniu wszystkiego, bo przy tysiącu produktów to praca na rok. Polega na wybraniu tych kilkudziesięciu kart, które już teraz mają wyświetlenia w Search Console albo generują sprzedaż, i napisaniu dla nich treści odpowiadającej na pytania zadawane przed zakupem: do czego to pasuje, czym różni się od tańszego modelu, jak dobrać rozmiar, co jest w zestawie. Reszta katalogu może zostać na opisie producenta i to jest uczciwy kompromis, a nie zaniedbanie.
Feed produktowy, o którym wszyscy zapominają
Bezpłatne wyniki zakupowe Google to dla małego sklepu jeden z najtańszych kanałów, ale działają wyłącznie wtedy, gdy feed jest poprawny. Feed psuje się cicho: zmieniasz stawkę VAT, dodajesz nową kategorię, aktualizujesz platformę i część produktów zaczyna być odrzucana. W panelu sklepu nic nie miga, sprzedaż spada powoli i przez kwartał nikt nie łączy tych faktów. Audyt sklepu powinien obejmować przegląd statusu feedu, listę odrzuconych produktów z powodami oraz zgodność cen i dostępności między feedem a sklepem, bo rozjazd w tych dwóch polach jest najczęstszą przyczyną blokad.
Szybkość sklepu: te same progi, wyższa stawka
Progi są publiczne i takie same jak dla każdej innej strony: Largest Contentful Paint do 2,5 sekundy, Interaction to Next Paint do 200 milisekund, Cumulative Layout Shift nie więcej niż 0,1, wszystko liczone na 75. percentylu realnego ruchu. W sklepie stawka jest jednak wyższa, bo klient nie ogląda jednej strony, tylko przechodzi przez kategorię, kartę produktu, koszyk i płatność. Opóźnienie mnoży się przez liczbę kroków.
W praktyce winowajcy powtarzają się w każdym audycie: zdjęcia produktowe wgrane prosto z aparatu, kilkanaście skryptów śledzących doklejanych przez lata, karuzela na stronie głównej ładująca wszystkie slajdy naraz i szablon obsługujący funkcje, których sklep nie używa. Osobną pozycją jest oprogramowanie bez wsparcia. Wtyczki i szablony z wygasłą licencją przestają dostawać poprawki, a to jest jednocześnie problem bezpieczeństwa i wydajności, więc warto trzymać rejestr licencji z kalendarzem odnowień zamiast odkrywać wygaśnięcie w momencie awarii.
Ile kosztuje audyt sklepu internetowego
Na polskim rynku audyt sklepu do około dwustu produktów kosztuje orientacyjnie od 2 000 do 4 000 zł netto. Sklep z kilkoma tysiącami produktów, filtrami, wieloma językami albo integracjami z marketplace to zwykle od 4 000 do 8 000 zł netto, a duże wdrożenia z migracją w tle wychodzą wyżej. Cenę podbija liczba adresów, liczba wariantów produktów i historia zmian platformy, bo każda migracja zostawia po sobie warstwę starych przekierowań, którą ktoś musi rozplątać.
Przed zamówieniem warto zadać trzy pytania. Czy dostanę listę zadań z priorytetami i szacunkiem pracochłonności, czy plik PDF z oceną punktową. Kto ma wykonać zalecenia i czy potraficie je wdrożyć, czy tylko opisać. Czy raport zawiera punkt wyjścia z Search Console na dzień audytu, bo bez niego za pół roku nikt nie ustali, czy coś się zmieniło. Więcej o tym, co odróżnia raport od wydruku, napisaliśmy przy okazji audytu SEO.
Kiedy audyt sklepu jest stratą pieniędzy
Pierwsza sytuacja: sklep stoi na platformie bez wsparcia albo na mocno przerobionym szablonie, którego nikt nie potrafi już bezpiecznie zmienić. Dostaniesz wtedy raport o wadach czegoś, czego i tak nie da się naprawić, a przeniesienie na aktualną platformę wyjdzie taniej niż audyt plus poprawki. Druga: sklep działa od dwóch miesięcy i ma kilkadziesiąt wyświetleń, więc nie ma danych, na których dałoby się cokolwiek oprzeć.
Trzecia i najczęstsza: masz już audyt sprzed roku, którego zaleceń nikt nie wdrożył. Drugi raport nie zwiększy szansy, że ktoś to zrobi. Czwarta: problemem nie jest widoczność, tylko oferta. Jeżeli masz ruch i zero zamówień, audyt SEO odpowie na pytanie, którego nie zadajesz. Wtedy warto zacząć od porównania cen z konkurencją, kosztów dostawy i tego, ile kroków dzieli klienta od zapłaty.
Co robimy zamiast sprzedawania audytów
Nie mamy audytu w cenniku. Przed zleceniem robimy bezpłatny, krótki przegląd sklepu i mówimy wprost, czy warto go poprawiać, czy przenieść na nową platformę. Jeżeli wystarczy zmienić trzy rzeczy, mówimy które i na tym kończymy rozmowę. Jeżeli sklep nadaje się do wymiany, znasz cenę z góry, a rzeczy będące w cudzych audytach listą zaleceń do wdrożenia za dopłatą u nas są standardem wykonania. Realne widełki i pozycje kosztowe rozpisaliśmy na stronie o tym, ile kosztuje sklep internetowy, a kanały pozyskiwania zamówień w tekście o tym, jak promować sklep internetowy. Żadnej pozycji w Google przy tym nie gwarantujemy i nikt uczciwy nie może tego zrobić.
Potrzebujesz strony dla swojej firmy?
Skonfiguruj podgląd w Studiu Projektu i zamów online. Stała cena, gwarantowany termin.