Audyt SEO strony internetowej: analiza SEO, cena i raport SEO
Audyt SEO zamawia się zwykle w jednym z dwóch momentów: kiedy strona nie przynosi zapytań, albo kiedy ktoś zadzwonił z ofertą i zasiał wątpliwość. Problem w tym, że pod tą samą nazwą sprzedaje się dziś dwie zupełnie różne rzeczy: kilkudziesięciostronicowy wydruk z narzędzia, którego nikt nie przeczyta, i konkretną listę decyzji do podjęcia. Poniżej rozkładamy audyt SEO na warstwy: co naprawdę bada, ile kosztuje, jak czytać raport i kiedy nie jest wart ani złotówki.
w skrócie
Audyt SEO to uporządkowana analiza SEO strony internetowej pod kątem tego, co ogranicza jej widoczność w wyszukiwarce, zakończona raportem z listą błędów uszeregowanych według wpływu na wynik i kosztu naprawy. Dobry audyt SEO obejmuje cztery warstwy: indeksację i technikę (czy Google w ogóle widzi i rozumie stronę), optymalizację on-page (tytuły, nagłówki, struktura adresów, dane strukturalne), treść i dopasowanie do intencji zapytań oraz sygnały zewnętrzne i lokalne. Cena audytu SEO w Polsce to orientacyjnie od 800 do 2 500 zł netto za prostą stronę firmową, od 3 000 do 8 000 zł za rozbudowany serwis lub sklep, a przy dużych wdrożeniach kilkanaście tysięcy. Audyt nie jest jednak gwarancją pozycji: Google pisze w swojej dokumentacji wprost, że nikt nie może zagwarantować pierwszego miejsca w wynikach wyszukiwania. W StronyBiznesowe nie sprzedajemy audytów jako osobnego produktu. Przed zleceniem robimy bezpłatny, krótki przegląd strony i mówimy wprost, czy opłaca się ją poprawiać, czy zbudować od nowa w stałej cenie od 1 490 zł.
Audyt SEO a audyt strony internetowej: dwie różne usługi o podobnej nazwie
Warto ustawić granicę na starcie, bo cenniki agencji jej nie ustawiają. Audyt strony internetowej to szersze pojęcie: obejmuje technikę, użyteczność, treść, zgodność z prawem i dopiero w jednym ze swoich rozdziałów widoczność w Google. Audyt SEO jest węższy i głębszy, dotyczy wyłącznie tego, co decyduje o obecności strony w wynikach wyszukiwania, i schodzi w nim znacznie niżej: do logów serwera, mapy witryny, kanonikalizacji, kanibalizacji zapytań i dopasowania każdej podstrony do konkretnej intencji. Jeżeli dopiero rozważasz, którego przeglądu potrzebujesz i ile powinien kosztować, zacznij od porównania na stronie o audycie strony internetowej. Jeżeli wiesz już, że problemem jest widoczność w Google, ta strona jest dla Ciebie. Warto tylko pamiętać o trzeciej nazwie z tej rodziny: audyt jest diagnozą i kończy się listą błędów, a wdrożeniem tej listy zajmuje się <a href="/optymalizacja-seo-strony-internetowej">optymalizacja SEO strony internetowej</a>, którą wycenia się osobno. Zamawiając audyt, zapytaj od razu o orientacyjny koszt wdrożenia, bo to on decyduje o całym rachunku.
Cztery warstwy, które składają się na analizę SEO
Sensowny audyt SEO idzie od dołu do góry i to nie jest kwestia stylu, tylko kolejności przyczyn. Warstwa pierwsza to indeksacja i technika: czy Google może wejść na stronę, czy ją zaindeksowało, czy nie blokuje jej robots.txt, znacznik noindex albo błąd w przekierowaniach. Warstwa druga to on-page: tytuły, opisy, nagłówki, struktura adresów, wewnętrzne linkowanie, dane strukturalne. Warstwa trzecia to treść i intencja: czy dla każdego zapytania, na którym Ci zależy, istnieje jedna strona, która na nie faktycznie odpowiada, i czy nie masz trzech stron walczących o to samo. Warstwa czwarta to sygnały spoza serwisu: linki, wzmianki, spójność danych firmy i profil w Mapach. Naprawianie warstwy drugiej, kiedy pęknięta jest pierwsza, to najczęstszy sposób wyrzucenia budżetu.
Indeksacja to warstwa zero i tam ginie najwięcej stron małych firm
Zanim ktokolwiek zacznie mówić o słowach kluczowych, sprawdź, ile Twoich podstron Google w ogóle ma w indeksie. W praktyce co druga strona małej firmy, którą oglądamy, ma tam mniej adresów, niż ma podstron, i nikt tego nie zauważył, bo w panelu strony wszystko wygląda dobrze. Typowe przyczyny są nudne i identyczne od lat: wersja testowa wypuszczona z blokadą wyszukiwarek, która nigdy nie została zdjęta, mapa witryny wskazująca stare adresy po zmianie systemu, podstrony dostępne pod dwoma adresami naraz bez wskazania wersji głównej, treść wstrzykiwana skryptem, którego robot nie wykonuje. Każda z tych rzeczy jest do sprawdzenia w Google Search Console w kilkanaście minut i każda unieważnia wszystko, co zrobisz wyżej.
Wynik procentowy z narzędzia nie jest audytem SEO
Najczęstszy produkt sprzedawany dziś jako audyt SEO to eksport z narzędzia: ocena w skali stu punktów, czerwone i zielone paski, kilkaset ostrzeżeń posortowanych alfabetycznie. Taki plik można wygenerować w trzy minuty i to jest cała prawda o jego wartości. John Mueller z Google powiedział o tym wprost w październiku 2024 roku: "Many SEO tools have their own metrics that are tempting to optimize for (because you see a number), but ultimately, there is no shortcut". Firmy stojące za tymi wskaźnikami nie mają dostępu do danych rankingowych Google, więc ich oceny są zastępnikiem, a nie miarą. Praktyczny test dla raportu, który dostałeś: jeżeli zawiera ocenę punktową, ale nie zawiera zdania o tym, co zrobić w poniedziałek rano i ile to zajmie, to nie jest audyt, tylko wydruk.
Core Web Vitals: jedyne progi w SEO z oficjalnymi liczbami
W większości obszarów SEO nie ma podanych przez Google wartości granicznych i każdy, kto Ci je podaje, zgaduje. Wyjątkiem są Core Web Vitals, gdzie liczby są oficjalne i publiczne. Largest Contentful Paint, czyli moment wyświetlenia największego elementu, powinien zmieścić się w 2,5 sekundy. Interaction to Next Paint, mierzący opóźnienie reakcji strony na kliknięcie, powinien wynosić do 200 milisekund; ta miara zastąpiła wcześniejszy First Input Delay 12 marca 2024 roku. Cumulative Layout Shift, opisujący przeskakiwanie treści podczas ładowania, powinien być nie większy niż 0,1. Wszystkie trzy liczy się na 75. percentylu realnego ruchu, a nie z pojedynczego pomiaru na Twoim komputerze, i to dlatego wynik z narzędzia laboratoryjnego potrafi się rozjeżdżać z tym, co widzi Google. Uczciwa uwaga: to jest realny czynnik, ale mniejszy niż dopasowanie treści do zapytania. Szybka strona bez odpowiedzi na pytanie klienta nadal nie ma po co się pojawiać.
Kanibalizacja, czyli błąd, którego narzędzia prawie nie pokazują
Firma pisze bloga przez dwa lata i ma cztery teksty o cenach swojej usługi. Żaden nie wygrywa, bo Google nie wie, który pokazać, a każdy z nich zebrał po kawałku tych samych linków i tej samej uwagi. To jest kanibalizacja i w audycie SEO małej firmy znajduje się ją niemal zawsze, a w automatycznym raporcie prawie nigdy, bo z punktu widzenia narzędzia każda z tych podstron jest poprawna. Wykrywa się ją inaczej: w Search Console, w zestawieniu zapytań i stron, szukając zapytań, dla których Google raz pokazuje jeden adres, raz drugi. Naprawa polega na wskazaniu jednej strony docelowej, przekierowaniu reszty i przeniesieniu do niej najlepszych fragmentów. To jest zwykle najtańsza pojedyncza poprawka w całym audycie i jedna z niewielu, które dają efekt bez czekania kwartału.
Ile kosztuje audyt SEO i co realnie zmienia tę cenę
Na polskim rynku audyt SEO prostej strony firmowej, kilkanaście podstron, kosztuje orientacyjnie od 800 do 2 500 zł netto. Rozbudowany serwis albo sklep internetowy z filtrami i setkami adresów to zwykle od 3 000 do 8 000 zł netto, a przy dużych wdrożeniach z migracją w tle rachunek dochodzi do kilkunastu tysięcy. Cenę podbija liczba adresów, obecność sklepu, wielojęzyczność i historia zmian, bo każda migracja zostawia po sobie warstwę starych przekierowań. Obniża ją to, że strona jest młoda i zbudowana na jednym, aktualnym systemie. Ważniejsze od stawki jest jednak to, co dostajesz: dwa audyty w tej samej cenie potrafią się różnić tym, że jeden kończy się listą zadań z priorytetami, a drugi plikiem PDF. Zawsze pytaj o przykładowy raport z innego wdrożenia przed podpisaniem, a nie po.
Co musi zawierać raport SEO, żeby był coś wart
Raport z audytu SEO ma jedną funkcję: doprowadzić do wykonanych zmian. Wszystko, co tej funkcji nie służy, jest objętością. Musi być więc lista błędów uszeregowana według wpływu na wynik, a nie według kolejności skanowania. Przy każdej pozycji powinno stać, kto ma to zrobić: właściciel strony, programista czy osoba od treści. Powinien być szacowany nakład pracy, bo bez niego nie da się ustawić kolejności. Powinny być podane konkretne adresy, a nie ogólniki w stylu "popraw tytuły podstron". Powinien być punkt wyjścia, czyli liczby z Search Console na dzień audytu, bo bez nich za pół roku nikt nie ustali, czy cokolwiek się zmieniło. I powinien być krótki rozdział o tym, czego świadomie nie zalecono i dlaczego. Ten ostatni odróżnia analizę od katalogu usług.
Jak odróżnić uczciwy audyt SEO od sprzedaży pod nazwą audytu
Google prowadzi w swojej dokumentacji dla webmasterów rozdział o wyborze wykonawcy SEO i wylicza w nim sygnały ostrzegawcze. Są to między innymi: niezamawiane maile o pozycjach w wyszukiwarce, deklarowana specjalna relacja z Google albo dostęp do priorytetowego zgłaszania stron, niejasne tłumaczenie stosowanych metod, gwarancje pozycji, naciski, żebyś linkował do firmy SEO, oraz schematy oparte na tysiącach zgłoszeń do wyszukiwarek. Najmocniejsze zdanie z tego dokumentu warto zapamiętać dosłownie: "No one can guarantee a #1 ranking on Google". Jeżeli oferta audytu zawiera obietnicę konkretnej pozycji w konkretnym terminie, wiesz już wszystko o jej autorze. Ta sama dokumentacja wymienia natomiast to, czym uczciwy specjalista realnie się zajmuje: przeglądem treści i struktury serwisu, doradztwem technicznym przy budowie strony, tworzeniem treści, badaniem słów kluczowych, szkoleniem oraz optymalizacją pod generatywną sztuczną inteligencję.
Kiedy audyt SEO jest wyrzuconymi pieniędzmi
Są cztery sytuacje, w których odradzamy audyt, mimo że łatwiej byłoby go sprzedać. Pierwsza: strona stoi na porzuconym szablonie lub systemie bez wsparcia, bo dostaniesz wtedy raport o wadach czegoś, czego i tak nie da się sensownie naprawić, a nowa strona wyjdzie taniej niż audyt plus poprawki. Druga: strona ma trzy podstrony i miesiąc historii, bo nie ma jeszcze danych, na których można cokolwiek oprzeć. Trzecia: masz już poprzedni audyt, którego zaleceń nie wdrożyłeś, bo drugi raport nie zwiększy szansy, że ktoś to zrobi. Czwarta: nie masz nikogo, kto wykona zalecenia, ani budżetu na ich zlecenie. Audyt jest instrukcją, a instrukcja bez wykonawcy jest kosztem, nie inwestycją.
Co robimy zamiast sprzedawania audytów SEO
Nie mamy audytu SEO w cenniku i nie zamierzamy go tam dodawać. Przed każdym zleceniem robimy bezpłatny, krótki przegląd obecnej strony i mówimy wprost, czy warto ją poprawiać, czy zbudować od nowa. Jeżeli wystarczy poprawić trzy rzeczy, mówimy które, i na tym kończymy rozmowę. Jeżeli strona nadaje się do wymiany, znasz cenę z góry: od 1 490 zł za stronę wizytówkę i od 2 990 zł za stronę firmową, z podstroną pod każdą usługę, poprawnymi tytułami, danymi strukturalnymi i mapą witryny zgłoszoną do Google. Rzeczy, które w cudzych audytach są listą zaleceń do wdrożenia za dopłatą, u nas są po prostu standardem wykonania. Nie gwarantujemy przy tym żadnej pozycji w Google i nikt uczciwy nie może tego zrobić.
Cennik
Co bada audyt SEO: warstwy, typowe błędy i realny wpływ
| Obszar analizy SEO | Co się sprawdza | Typowy błąd w małej firmie |
|---|---|---|
| Indeksacja | ile podstron jest w indeksie Google i dlaczego reszty nie ma | blokada wyszukiwarek z wersji testowej, nigdy nie zdjęta |
| Robots.txt i znaczniki | czy nic nie blokuje robota i nie wyklucza podstron z indeksu | noindex zostawiony na podstronie usługi |
| Przekierowania | łańcuchy, pętle i stare adresy po zmianie strony | brak przekierowań po migracji, cała historia adresów utracona |
| Kanonikalizacja | czy ta sama treść nie żyje pod kilkoma adresami | strona dostępna z www i bez www jednocześnie |
| Tytuły i opisy | unikalność, długość, obecność frazy na początku | tytuł strony głównej zawierający wyłącznie nazwę firmy |
| Struktura nagłówków | jeden H1 na podstronę i logiczny podział treści | H1 użyty jako element graficzny w nagłówku serwisu |
| Architektura serwisu | czy każda usługa ma własną podstronę i link z menu | dziesięć usług wymienionych na jednej podstronie |
| Kanibalizacja | czy kilka podstron nie walczy o to samo zapytanie | cztery wpisy blogowe o cenie tej samej usługi |
| Dopasowanie do intencji | czy treść odpowiada na to, o co pyta klient przed zakupem | opis firmy zamiast opisu problemu, który rozwiązuje |
| Dane strukturalne | poprawność znaczników firmy, usług i okruszków | brak danych firmy lokalnej mimo działalności w jednym mieście |
| Core Web Vitals | LCP do 2,5 s, INP do 200 ms, CLS do 0,1 na 75. percentylu | zdjęcia w pełnej rozdzielczości wgrane prosto z aparatu |
| Wersja mobilna | czy strona jest oceniana i używalna na telefonie | menu nie do rozwinięcia na małym ekranie |
| Linki wewnętrzne | czy podstrony ofertowe dostają linki z treści | blog bez ani jednego linku do strony usługi |
| Sygnały zewnętrzne | linki, wzmianki i spójność danych firmy w sieci | inny numer telefonu w wizytówce Google niż na stronie |
Wszystkie stawki znajdziesz w pełnym cenniku stron internetowych. To stałe ceny projektowe, bez ukrytych kosztów i bez otwartej wyceny.
FAQ
Najczęstsze pytania
Audyt SEO to uporządkowana analiza strony internetowej pod kątem tego, co ogranicza jej widoczność w wyszukiwarce, zakończona raportem z listą błędów uszeregowanych według wpływu na wynik. Obejmuje cztery warstwy: indeksację i technikę, optymalizację on-page, treść wraz z dopasowaniem do intencji zapytań oraz sygnały zewnętrzne i lokalne. Nie jest usługą pozycjonowania, tylko diagnozą przed nią.
W Polsce audyt SEO prostej strony firmowej kosztuje orientacyjnie od 800 do 2 500 zł netto. Rozbudowany serwis lub sklep internetowy to zwykle od 3 000 do 8 000 zł netto, a duże wdrożenia z migracją w tle kilkanaście tysięcy. Cenę podnoszą liczba adresów, sklep, wielojęzyczność i historia zmian w serwisie. Przed zamówieniem poproś o przykładowy raport z innego wdrożenia, bo w tej samej cenie dostaniesz albo listę zadań, albo wydruk z narzędzia.
Powinien zawierać listę błędów uszeregowaną według wpływu na wynik, a przy każdej pozycji konkretny adres, osobę odpowiedzialną za wykonanie i szacowany nakład pracy. Do tego punkt wyjścia w postaci danych z Google Search Console na dzień audytu oraz krótki rozdział o tym, czego świadomie nie zalecono i dlaczego. Ocena punktowa w skali stu nie jest częścią audytu, tylko elementem interfejsu narzędzia.
Zacznij od Google Search Console: sprawdź raport indeksowania i porównaj liczbę zaindeksowanych adresów z liczbą swoich podstron. Potem wpisz w Google zapytanie site: ze swoją domeną i zobacz, jakie tytuły widzi użytkownik. Następnie przejrzyj, czy każda usługa ma własną podstronę, czy tytuły są unikalne i zaczynają się od nazwy usługi, i czy strona ma poprawną wersję mobilną. To zajmuje pół dnia i wyłapuje większość błędów, które kosztują małą firmę realne zapytania.
Jako szybki test tak, jako podstawa decyzji nie. Automat sprawdzi rzeczy mierzalne: brakujące tytuły, wagę zdjęć, błędy techniczne. Nie oceni natomiast, czy treść odpowiada na pytanie klienta, czy kilka podstron nie walczy o to samo zapytanie i co należy zrobić najpierw. Bezpłatne narzędzia bywają też przynętą sprzedażową: raport ma wyglądać alarmująco, bo za tym idzie telefon z ofertą.
Dla typowej strony firmowej raz na 12 do 24 miesięcy w zupełności wystarczy, pod warunkiem że zalecenia z poprzedniego audytu zostały wdrożone. Poza tym harmonogramem audyt ma sens przy trzech okazjach: przed przebudową strony, zaraz po migracji na nowy adres lub system oraz po wyraźnym spadku ruchu widocznym w Search Console. Regularne miesięczne raporty to już monitoring, a nie audyt.
Audyt SEO jest jednorazową diagnozą i kończy się dokumentem, a pozycjonowanie jest ciągłą pracą i kończy się zmianami wdrożonymi na stronie. Audyt mówi, co jest nie tak i w jakiej kolejności to naprawiać. Pozycjonowanie to wykonanie tych zaleceń plus rozwój treści i budowanie rozpoznawalności w czasie. Sam audyt bez wdrożenia nie poprawi ani jednej pozycji.
Nie i żadna uczciwa oferta tego nie obiecuje. Google w swojej dokumentacji dla właścicieli stron pisze wprost, że nikt nie może zagwarantować pierwszego miejsca w wynikach wyszukiwania, i wymienia gwarancje pozycji wśród sygnałów ostrzegawczych przy wyborze wykonawcy. Audyt zwiększa szansę na wzrost, bo usuwa przeszkody, ale o wyniku decyduje wdrożenie zaleceń i konkurencja w danej branży.
Prosta strona firmowa to zwykle od trzech do pięciu dni roboczych, rozbudowany serwis lub sklep od dwóch do czterech tygodni. Sam czas analizy to jednak mniejsza część harmonogramu. Realnie liczy się to, co dzieje się później: wdrożenie zaleceń zajmuje od kilku dni do kilku miesięcy, a na efekt w wynikach wyszukiwania czeka się kolejne tygodnie, bo Google musi ponownie odwiedzić i ocenić zmienione podstrony.
zobacz też
Powiązane strony i usługi
Optymalizacja SEO strony internetowej
Wdrożenie zaleceń z audytu: co obejmuje i ile kosztuje.
Pozycjonowanie lokalne
Widoczność firmy w wynikach z miastem i w Mapach.
Pozycjonowanie za efekt czy abonament
Modele rozliczeń i co musi być w umowie.
Audyt strony internetowej
Który z trzech audytów potrzebujesz i ile kosztuje.
Pozycjonowanie stron internetowych
SEO w standardzie każdego pakietu, bez abonamentu.
Ile kosztuje pozycjonowanie strony
Realne stawki i za co się w nich płaci.
Ile trwa pozycjonowanie strony
Kalendarz efektów według typu frazy.
Jak dodać stronę do Google Search Console
Narzędzie, od którego zaczyna się każdy audyt.
Jak sprawdzić pozycję strony w Google
Jak mierzyć efekt wdrożonych zaleceń.
Modernizacja strony internetowej
Kiedy taniej jest zbudować od nowa niż poprawiać.
Jak wybrać agencję SEO
Pytania, cennik rynkowy i sygnały ostrzegawcze.
Zamów stronę w stałej cenie
Zostaw e-mail, ustalimy zakres i przygotujemy podgląd. Stała cena, gwarantowany termin, bez zobowiązań.